Ryszard Wieczorek przewraca się z boku na bok

Wszystko już było. Kilka razy zdarzyło się przecież w historii Górnika, że trener tracił w Zabrzu pracę, kiedy jego drużyna traciła trzy bramki. Ba, zdarzyło się nawet, że szkoleniowiec został zwolniony przez zniecierpliwionych działaczy już na początku sezonu, właśnie po klęsce z 0:3 z Legią! Było to w sezonie 1992/93, a nieszczęśliwcem był Janusz Kowalik. 

Czy Ryszard Wieczorek może pójść w ślady Kowalika? Na razie znajduję między nimi więcej różnic niż podobieństw. Wprawdzie Kowalik - tak samo jak Wieczorek - także przegrał w III kolejce z Lechem Poznań (tylko trochę wyżej - 0:5), ale to właściwie... wszystko co ich łączy. Po pierwsze - Kowalik pracował w barwnych, zwariowanych czasach Władysława Kozubala, u którego Wieczorek pewnie nie dotrwałby nawet do meczu z Legią. Po drugie - Górnik Kowalika, zanim dostał baty od Legii, zaliczył w lidze dwa zwycięstwa. Po trzecie - Kowalik narzekał wtedy, że nie wszyscy jego piłkarze byli profesjonalistami, a Wieczorek pewnie tego typu problemów nie ma.

Dlaczego Wieczorek w Zabrzu zostanie:

- bo szefowie jego szefów nie będą sobie robić z gęby cholewy. ”To, co mnie szokuje w Polsce, to wpadanie w skrajne stany w zależności od sukcesu czy porażki. Jeden, dwa słabe mecze i kogoś skreślamy, zmieniamy trenera, szukamy winnych. Albo mały sukces, po którym zaraz wpadamy w euforię. Tak było, gdy po kilku strzelonych golach Dawid Jarka został obwołany nowym Włodzimierzem Lubańskim. Przestrzegam przed takim myśleniem, mamy w tych sprawach swoje doświadczenia z biznesu, rozumiemy te mechanizmy”.

To słowa Pawła Dangiela, szefa firmy Allianz Polska (właściciel Górnika), który wypowiedział je przed obecnym sezonem. W Górniku ma się więc działać dalekosiężnie, spokojnie i nie zważając na przeciwności.

- bo Wieczorek w zeszłym sezonie wywiązał się z wyznaczonego zadania, a przecież sprawdzonych ludzi nie wyrzuca się tak łatwo. Górnik miał w 2008 roku zająć co najmniej ósme miejsce w lidze i je zajął. W tym roku ma zająć co najmniej piąte miejsce i nadal może je zająć. Bez problemów.

- bo szefowie Górnika zdają sobie sprawę, że prowadzone przez Wieczorka zespoły zawsze mają słaby start. Tak było w Odrze Wodzisław, tak było w Koronie Kielce, tak było w poprzednim sezonie w Górniku (trzy porażki na początek).

- bo dla szefów Górnika klęska Wieczorka 0:3 z Legią na Roosevelta to nie nowość i są ją w stanie łatwiej przełknąć (w poprzednim sezonie identyczna kompromitująca porażka przydarzyła się przecież już w drugiej kolejce!).

- bo zwolnienie Wieczorka oznaczałoby zawalenie się całej koncepcji rozwoju klubu wymyślonej przez prezesa Ryszarda Szustera. Wieczorek był w niej bodaj najistotniejszym ogniwem.

Dlaczego Wieczorek w Zabrzu nie zostanie:

- bo styl gry drużyny jest fatalny i na razie nie wygląda na to, żeby miał się zmienić. Górnik gra brzydko, nijako, siermiężnie. Drużyna popełnia fatalne błędy w defensywie, a z przodu jej właściwie nie ma. Średnia strzelecka Górnika w tym sezonie to 0,00 gola na mecz.

- bo zawodzą nowi piłkarze ściągnięci przed sezonem, a przecież to Wieczorek decydował, których zawodników chce, a których nie chce. Czyli co: nie poznał się na nich? (choć akurat ja w Pitrego cały czas mocno wierzę)

- bo Allianz nie będzie chciał drażnić potencjalnych klientów czyli kibiców. A kibice jednoznacznie wyrazili już swoją opinie: ich zdaniem byłoby lepiej, żeby Wieczorek w Zabrzu już się nie pokazywał.

Czyli 5:3 dla Wieczorka. Tylko że takie 5:3 wychodziło mi już wiele razy, a nazajutrz zmieniało się w 0:6 i trener pakował manatki...

Wydaje mi się, że jeśli Wieczorek przetrzyma do najbliższego meczu to raczej już zostanie - przynajmniej do końca rundy. Terminarz mu sprzyja: za dwa tygodnie mecz Górnika z Piastem, za trzy - ze Śląskiem. Oba u siebie. Można się odbić. Ale jeśli drużyna zawiedzie, jeśli znów przegra, to pewnie okaże się, że ”stan skrajny” u zabrzańskich prezesów ujawnia się przy liczbie 6 (czyli po szóstej kolejce).

Kiedy piszę te słowa, trener Wieczorek prawdopodobnie przewraca się w łóżku z boku na bok - ten moment jest dla niego strasznie stresujący - być może najbardziej od kiedy pracuje w zawodzie szkoleniowca. Dla mnie oczywiste jest, że jeśli odejdzie z Zabrza teraz, w tak fatalnych dla niego okolicznościach, to już w swoim życiu nie poprowadzi lepszego klubu niż Górnik. Będzie to trenerska równia pochyła.

PS Szesnaście lat temu, po odejściu Kowalika, zabrzańska drużyna się pozbierała. Alojzy Łysko wyprowadził ją na koniec sezonu na 9. miejsce.

autor: Paweł Czado / http://czado.blox.pl/html



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]