Forum
 

Fornalik po włosku

Od 5 stycznia w pracy z piłkarzami Górnika Zabrze trenerowi Waldemarowi Fornalikowi pomagał będzie Paolo Terziotti. Włoski specjalista od przygotowania fizycznego podpisał kontrakt na pół roku z możliwością przedłużenia umowy na następny sezon.
- To wcale nie znaczy, że czuję się zagrożony - mówi Waldemar Fornalik. - Wręcz przeciwnie. Wierzę, że współpracując ze szkoleniowcem, który weźmie na siebie odpowiedzialność za przygotowanie zawodników do biegania przez 90 minut, będę się mógł skoncentrować na taktyce i treningu piłkarskim. Taka jest droga rozwoju piłki nożnej. Mając 20 testerów, z którymi pracowali zawodnicy i analizując ich wyniki, wyciągając wnioski i obmyślając zajęcia na następny dzień i tydzień, na te typowo meczowe sprawy po prostu zabrakłoby mi czasu. Przy dobrej współpracy z trenerem, który jest wykształcony w tym kierunku łatwiej mi będzie skoncentrować się na moich zadaniach. Na pewno w polskich warunkach jest to eksperyment, ale ja lubię szukać, iść nową drogą. W dodatku ta droga jest już sprawdzona przez innych. Nie muszę więc wyważać otwartych drzwi. Właściciel klubu Marek Koźmiński z przymrużeniem oka powiedział, że zatrudniając włoskiego szkoleniowca w Górniku zafundował Waldemarowi Fornalikowi ,ciepłe kapcie". Ale ambitny szkoleniowiec nie ma zamiaru leniuchować, czy spoczywać na laurach. Chce wprowadzić w życie to czego nauczył się podpatrując włoskich trenerów podczas dwutygodniowego pobytu we Włoszech. Poznał calcio (po włosku - piłka nożna) od kuchni. Przyglądał się jak przebiegają zajęcia w Brescii i Udinese.

- W Brescii miałem możliwość prześledzenia tygodniowego mikrocyklu, czyli zajęć pomiędzy meczami, które rozegrano co siedem dni - wyjaśnia Waldemar Fornalik. - A w Udinese pomiędzy spotkaniami było sześć dni różnicy i cykl treningów też był inny. Zobaczyłem więc dwie szkoły trenerskie i dwa sposoby szkolenia. Nie tylko patrzyłem, ale po zajęciach mogłem porozmawiać z trenerami dlaczego właśnie tak prowadzili trening, co chcieli osiągnąć, jaki był cel. W Brescii byłem świadkiem niecodziennego zdarzenia, bo na jeden z treningów wtargnęli kibice niezadowoleni z wyników drużyny. Nie mieli pokojowych zamiarów i gdyby nie komandosi, ochraniarze piłkarzy mogłoby dojść do rękoczynów. Na szczęście służby porządkowe wkroczyły do akcji i po 10 minutach można było dalej spokojnie trenować. Charakterystyczne było też to, że niemal na każdym treningu, który zawsze odbywał się o godzinie 15.00, czyli w porze meczów, pojawiali się szkoleniowcy klubów z niższych klas. Siedziało ich trzydziestu, mieli notatniki jak uczniowie, zapisywali każde ćwiczenie, a po treningu trener drużyny z Serie A podchodził do kolegów po fachu i dyskutował z nimi. Ponadto w każdy czwartek, gdy mecze ligowe odbywają się w niedziele, zespoły włoskiej ekstraklasy jeżdżą na sparingi do małych miejscowości i grają spotkania z zespołami niższych klas. Dla tych małych klubów to jest nie tylko okazja zarobienia na biletach, bo na takie spotkania przychodzi zwykle dwa-trzy tysiące widzów. To jest przede wszystkim doskonała promocja futbolu.

Coraz większą popularność zyskuje we włoskim światku piłkarskim system gry 3-4-3. Zmniejszenie liczby obrońców z czterch do trzech i zwiększenie ilości napastników z dwóch do trzech wcale nie znaczy, że calcio przestaje się kojarzyć z żelazną defensywą.

- Gra obronna to dla włoskich trenerów świętość - wyjaśnia Waldemar Fornalik. - Byłem na trzech meczach ligowych: Modena - Brescia, Chievo - Roma i Udinese - Lecce. Mogłem się na własne oczy przekonać jak taktyka przygotowana przez trenerów przez cały tydzień zajęć treningowych sprawdzała się w grze. We Włoszech każdy piłkarz odpowiedzialny jest za to, żeby drużyna nie straciła gola. Dopracowuje się każdy szczegół. Zwraca sią uwagę na każdy ruch napastnika rywali. Naprawdę współczuję piłkarzom grającym w ataku włoskich drużyn ligowych, a dla tych, którzy strzelają w Serie A kilkanaście bramek w sezonie jestem pełen podziwu. To są po prostu artyści futbolu.

Czy włoska szkoła przyjmie się w Górniku Zabrze. Marek Koźmiński chce spróbować. Waldemar Fornalik też wierzy, że można w Polsce iść włoską drogą. W rundzie wiosennej przekonamy się dokąd ona prowadzi.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online