Forum
 

Zahorski: To jest wyzwanie

W pierwszej lidze debiutował 4 marca 2006 roku. Ledwie dwa lata temu jako piłkarz Groclinu Dyskobolia. Strzelił nawet bramkę Wiśle, choć jego klub przegrał 1-2. Generalnie kariery w Grodzisku nie zrobił. Dziś mówi, że czuł spory żal, kiedy dano mu tam do zrozumienia, że jest niepotrzebny. Jutro Tomasz Zahorski, jedno z objawień polskiej piłki tego sezonu, zagra przeciwko Groclinowi w Zabrzu.

- Dziś nawet słowa o Górniku. Interesuje nas Tomasz Zahorski, który dwa lata temu trafił do Grodziska.

- Trochę inny człowiek, na pewno słabszy piłkarzy. Zmieniłem się, ale to w moim wieku naturalne. Jak to było? Jako gracz OKS Olsztyn grałem przeciwko Groclinowi w Pucharze Polski. Pierwszy mecz przegraliśmy wysoko, ale gola strzeliłem. To po nim mój menedżer dostał sygnał, że będzie telefon z Grodziska. Potem był rewanż, a wkrótce pojechałem na testy. Trenerem Groclinu był jeszcze Duszan Radolsky.

- Tymczasem mówi się, że odkrył pana dla ligi Werner Liczka.

- Ponieważ kiedy po pierwszej próbie wróciłem do Olsztyna, to trenera Radolskiego już nie było. Na drugi sprawdzian wziął mnie już właśnie pan Liczka. To on powiedział, że jestem samorodnym talentem, który trzy lata za późno trafił do ligowej piłki. Teraz staram się ten czas nadrobić.

- W Grodzisku wszyscy mieszkali na jednym osiedlu, każdy wiedział o każdym niemal wszystko. Nie przeszkadzało?

- Absolutnie. Grałem w lidze, to było najważniejsze. Pochodzę ze sportowej rodziny. Tata jest trenerem, byłem „nastawiony” na piłkę. Kopałem ją godzinami, przez co trochę zaniedbałem naukę. Liga była marzeniem i celem. W końcu zrealizowanym, choć już wcześniej pytały o mnie Bełchatów i kilka innych klubów. Dlatego niewielki Grodzisk kompletnie mi nie przeszkadzał.

- Sąsiedzi zaglądający w okna?

- Miałem to szczęście, że moim sąsiadem był Piotrek Rocki. Piłkarze i koledzy to był największy kapitał tego pobytu, a ja zawsze lubiłem otaczać się starszymi piłkarzami. Można się od nich wiele nauczyć. I miałem to szczęście, że w Grodzisku byli „Rocky” oraz Piotrek Piechniak, a w Zabrzu są Tomek Hajto i Jurek Brzęczek. Co ważne, nigdy nie miałem kompleksów i szybko nawiązywałem kontakt z ludźmi. Pomaga.

- Synowie Rockiego dali w kość?

- Czasami bardzo mocno. Z wiekiem są jednak spokojniejsi.

- Pan też?

- Człowiek dojrzewa. Mieszkam cały czas z narzeczoną, poznaliśmy się jeszcze w Barczewie. Teraz kończy w Katowicach studia, jest na resocjalizacji. Niedługo weźmiemy ślub. Wracając do ekipy z Grodziska, widywaliśmy się często. Spędzaliśmy wspólnie z chłopakami wakacje, zabawy sylwestrowe, byłem u nich na ostatnich Andrzejkach. To są przyjaźnie na lata.

- Kiedy ogląda pan Zahorskiego sprzed dwóch lat to...

- Coś w sobie miał! Oczywiście żartuję, ale najgorzej chyba nie było. Z drugiej strony wyglądało to bardzo „dziko”. Cały czas biegałem po boisku, chciałem być wszędzie, nie miałem specjalnego pojęcia o taktyce. Takie nawyki z trzeciej ligi. Pod tym względem jest chyba największa poprawa.

- Panu się Groclin podobał, pan Groclinowi nie bardzo.

- Tak bywa. Trener Skorża powiedział mi przed wypożyczeniem do Łęcznej, że klub szuka klasowego napastnika i na niego będzie stawiał. Dał mi do zrozumienia, że mogę sobie szukać klubu. Czułem wtedy duży żal, a klub ściągnął Filipa Ivanovskiego. Co było potem? Łęczna, gdzie czterema golami pokazałem się lidze. W końcu powrót z wypożyczenia. Miałem w Grodzisku bardzo niskie zarobki, a ofert lepszych i ciekawszych pojawiło się naprawdę sporo. Pozostanie nie wchodziło w grę. Chciał mnie Widzew, chciał też Górnik... O którym mieliśmy nie rozmawiać.

- Na koniec rozmowy już można. Nie było jeszcze propozycji nowego kontraktu? Pana pozycja przetargowa jest dziś nieco inna niż w czerwcu 2007 roku.

- Na razie nie ma tematu. Mam cel do zrealizowania, a jest nim na tyle dobra gra w lidze, by pojechać na Euro do Austrii. Wszystko inne schodzi na dalszy plan.

- Po drodze wypada wygrać z Groclinem. Sikora, Ivanovski... To jest wyzwanie?

- To jest wyzwanie, tym bardziej, że cały czas grają naprawdę bardzo dobrą piłkę. Jeżeli my pokażemy taką jak w Wodzisławiu to zapowiada się naprawdę fajna piłka.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online