Forum
 

Obrońcy między słupkami

- Takiej sytuacji w swojej karierze piłkarskiej i trenerskiej nie przeżyłem – przyznał po meczu trener Ryszard Wieczorek. Kiedy Marcin Borski kończył spotkanie Górnika z Jagiellonią, w bramkach obu drużyny stali... obrońcy. Radosław Kałużny i Tomasz Hajto, dwaj serdeczni przyjaciele jeszcze z czasów wspólnej gry w reprezentacji Polski. – Nie wiedziałem, że „Tata” tak broni. Dwie interwencje po rzucie wolnym były rewelacyjne – stwierdził Hajto, który sam do bramki wszedł mniej więcej w 90 minucie gry. Limit zmian w Górniku był już wykorzystany, a kontuzji kolana w starciu z Niedzielą doznał Peskovic. – Dostał korkami w kolano. To bardzo bolesne, ale powinien szybko dojść do siebie – przyznał Wieczorek. – Kontuzja Borisa to nasza wina. Wina naszej nonszalancji. Wynik był przesądzony i zaczęliśmy grać mniej odpowiedzialnie. To kolejna nauczka, że tak nie można. Trzeba cały czas robić swoje, choć dziś nawet najwięksi krytycy nie powinni narzekać. Naprawdę trudno się do naszej gry przyczepić – dodał Hajto.

Kałużny, który faktycznie bronił rewelacyjnie, miał zdecydowanie gorszy humor. – Każdy nas leje jak chce. Od trzech meczów bierzemy się w garść, tylko nic z tego nie wynika. Tylko naszych kibiców żal, bo przejechali całą Polskę i zobaczyli tak wysoką porażkę – przyznał obrońca Jagiellonii, który zaraz po wejściu między słupki kapitalnie obronił strzał Hajty z rzutu wolnego, a potem dobitkę Stachowiaka z trzech metrów. I jeszcze lob Hajty.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online