Widać coraz mniej

Ryszard WieczorekPięć drużyn jest w ligowej tabeli przed Górnikiem. Z wszystkimi tymi drużynami zabrzanie przegrali, tracąc średnio po trzy gole. Najmniej bramek strzelił im lider, krakowska Wisła. 

- Statystyki tych spotkań specjalnie za wami nie przemawiają.
Ryszard Wieczorek, trener Górnika: - Z jednej strony cały czas powtarzamy, że nie mamy jeszcze drużyny na podium polskiej ligi. Graliśmy z zespołami, które mają dobrych piłkarzy, wyrównane składy i są budowane z pomysłem od dłuższego czasu. To na boisku cały czas widać, choć coraz mniej. Inaczej graliśmy z Legią na początku sezonu, inaczej w sobotę z Koroną. Trzy średnio tracone gole zakłamują jednak obraz, bo nie były to mecze do jednej bramki. W każdym z tych spotkań decydująca była jednak indywidualna jakość. Legia – błąd bramkarza, Lech – stracona bramka po prostym błędzie Tomka Hajty, Wisła – rzut karny podyktowany przeciwko nam za nic... Na temat meczu z Groclinem powiedziano już chyba wszystko, teraz straciliśmy gola na 0-1 po okresie bardzo dobrej gry. Po rykoszecie. Dobry zespół taki moment wykorzystuje i to zrobili nasi rywale.

- Jeden stracony gol to jeszcze nie koniec meczu.
- Dlatego miałem po spotkaniu z Koroną duże pretensje do zespołu, o czym rozmawialiśmy w niedzielę i w poniedziałek. Pierwsza połowa była bardzo dobra. Wicelider nie stworzył okazji bramkowej, my trzy wyborne. Gra obronna, dyscyplina taktyczna, organizacja gry... Było tak, jak sobie założyliśmy. Stracony gol nie może spowodować, że na boisku zmienia się organizacja gry. Tak się stało i jest to sroga lekcja. Nikt inny tylko trener może dać sygnał, że zmieniamy sposób grania, a ja takiego sygnału nie dałem. Przy piłce, którą graliśmy w Kielcach, wynik 0-1 był absolutnie do odrobienia. Seria błędów poprzedziła drugiego gola, ale wynikiem rezygnacji z przedmeczowych założeń był przede wszystkim gol trzeci. Cóż z tego, że graliśmy do końca, a zespół świetnie wytrzymał mecz fizycznie. Dwie bramki odrobiliśmy, trzeciej już nie.

- W sobotę Korona grała z Górnikiem, w niedzielę Wisła z Legią. Jakieś kompleksy?
- Myślę, że nie musimy się wstydzić. To naprawdę idzie w dobrym kierunku, w czym utwierdza mnie każdy kolejny mecz. Zresztą z Legią i Wisłą jeszcze raz tej jesieni zagramy. Wszyscy będziemy po tych meczach mądrzejsi. Ważne, by już teraz myśleć o tym, co chcemy zrobić w kolejnym sezonie. Myślę także o transferach. Jeżeli mam mieć piłkarza gotowego do pomocy drużynie od czerwca, musimy o nim myśleć już teraz. I tak się dzieje, choć żadnych nazwisk oczywiście podać jeszcze nie możemy.

- Nadal wierzy pan, że ze Sławomira Jarczyka może być prawy obrońca?
- Wszyscy wiemy, że dla niego to nowa pozycja, ale dziś lepszego kandydata nie ma. Mariusz Pawelec po kontuzji nie jest jeszcze gotowy do gry na sto procent. Sławek ma motoryczne predyspozycje, by grać na boku defensywy. W pewnym momencie jest jednak problem z umiejętnościami technicznymi i właśnie organizacją gry. Tydzień wcześniej w meczu z ŁKS był jednym z naszych najlepszych graczy. W Kielcach już nie.

- Boris Peskovic chyba pierwszy raz specjalnie drużynie w Kielcach nie pomógł.
- To prawda, choć na pewno większym problemem jest brak dyscypliny piłkarzy z pola, o którym mówiłem, niż gra Borisa. Pierwszy gol „za kołnierz”, trzeci, choć była to sytuacja sam na sam, strzał między nogami. Nie zgodzę się z Jackiem Zielińskim, który powiedział, że wygrał zespół o jedną bramkę lepszy. Zgodzę się, że szczęście sprzyja lepszym, w tym wypadku wyżej będącym w ligowej tabeli.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2022 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]