Forum
 

Danch nie na sprzedaż

Nie ulega wątpliwości, że Adam Danch był prawdziwym odkryciem polskiej drużyny podczas mistrzostw świata do lat 20 w Kanadzie. Defensywny pomocnik grał w każdym meczu. Dobrze, lub bardzo dobrze. - Białkowskiego znaliśmy, podobnie Janczyka. Danch to pewne objawienie tego turnieju, największe w polskiej drużynie - twierdzi były trener kadry, Jerzy Engel.

Transfery ratowały klub
Podobnie uważa Bogusław Kaczmarek, asystent Leo Beenhakkera. - Bardzo dobry chłopak. Przyznam, że wpadł w oko Beenhakkerowi już na pierwszej konsultacji, na której był. Gra spokojnie, bardzo dojrzale, można na niego liczyć - twierdzi Kaczmarek. Czy w tej sytuacji Danch może jeszcze tego lata zmienić klub? - Nie ma takiej możliwości. Niezależnie od tego, kto i ile oferowałby za niego pieniędzy - mówi stanowczo dyrektor sportowy Górnika, Krzysztof Hetmański. Jeszcze nie tak dawno w Zabrzu trudno było zatrzymać młodego, dobrze grającego piłkarza. Górnik nie bardzo miał argumenty, by zatrzymać go na Roosevelta i często bardzo potrzebował pieniędzy na bieżącą działalność. Transfery były ratunkiem na ratowanie szczupłego budżetu. Bardziej znane przypadki to sprzedaż Kamila Kosowskiego, Andrzeja Niedzielana czy Adriana Sikory. W sumie na tej zasadzie opuściło Zabrze pokaźne grono piłkarzy. Teraz? Takiej potrzeby nie ma. Górnik to jeszcze nie ligowy krezus, ale po związaniu się z Allianz Polska, nie musi sprzedawać, by żyć.

Kosztował 40 tysięcy
- To byłoby niepoważne. Jednego dnia oświadczamy, że budujemy zespół, który za kilka lat ma walczyć o mistrzostwo Polski, a w drugiej strony sprzedajemy młodego chłopaka, z którym wiążemy spore nadzieje... - dodaje Hetmański. Danch trafił do Górnika zimą w „pakiecie” z Sylwestrem Dębowskim. Obaj kosztowali Górnika po 40 tysięcy złotych. Wcześniej grali w Gwarku Zabrze.
- To mistrzowie Polski juniorów z Gwarkiem. Przez pół roku nie było na nich chętnych, więc grali w naszym zespole seniorów, który mamy w klasie okręgowej. To nieprawda, że Adam nie miał tam miejsca w pierwszej jedenastce. Dlatego proponowaliśmy go do Górnika, bo miał papiery na grę wyżej. Kto pamięta Waldka Matysika, ten musi mieć podobne skojarzenia, jak ja - uważa trener Gwarka, Janusz Kowalski, mówiąc o pochodzącym z Rudy Śląskiej piłkarzu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online