Forum
 

Baraż

- Traktuję ten mecz jak baraż i to powiemy z Markiem Piotrowiczem piłkarzom. Jeden mecz, 90 minut, od których zależą losy klubu i wielu z nich - mówi Marek Kostrzewa, od niedzielnego południa wspólnie z Markiem Piotrowiczem odpowiadający za wynik zespołu z Roosevelta. To oni poprowadzą dziś Górnika w meczu, który jest kluczowy w walce o utrzymanie w lidze. 

Walka, walka, walka...
Kostrzewa dodaje. - Trzeba myśleć pozytywnie, dołowanie chłopaków już nic nie da, nie ma sensu wytykanie im popełnionych ostatnio błędów. Ten baraż gramy u siebie, będziemy mieli za sobą kilkanaście tysięcy kibiców. Wszystko w naszych rękach, ale to dobrze. Mecze prawdy są „solą piłki”. Pokazują czy ktoś do ligi się nadaje, czy też nie... A nam wystarczy wygrana.
W Zabrzu tąpnięcie nastąpiło w niedzielę po powrocie drużyny z Gdyni. Klub rozstał się z Markiem Motyką. Zadecydowało 0-3 w meczu z Arką. Ponoć Motyka po odprawie napisał na tablicy trzy razy wielkimi literami „Walka, walka, walka...” Tymczasem piłkarze oddali mecz praktycznie bez jej podjęcia.

Gra o miliony
- Powiedziałem, przeszłość nie ma teraz znaczenia. Oni sami doskonale wiedzą, że grając tak jak w Gdyni spadną z ligi. Tego nie trzeba przypominać - Kostrzewa sam grał z Górnikiem o zupełnie inne cele. W latach 80-tych cztery razy zdobył z zespołem mistrzostwo Polski. W ostatnich latach był „etatowym” asystentem Bogusława Kaczmarka, po jego nominacji na asystenta Leo Beenhakkera, mieszkał w Gliwicach. Do Górnika trafił w lutym tego roku. - W sporcie musi być stawka. Też wolę mecze, których celem jest zdobycie pucharu i wygranie ligi, ale dziś ciśnienie będzie jeszcze większe.
To prawda. Górnik cały czas jest na garnuszku miasta. Połowa budżetu to kasa z Canal Plus, której w wypadku degradacji nie będzie. Na stadionie zasiądą władze firmy Allianz, która nie wyklucza - tylko w wypadku pozostania w lidze - zainwestowania kasy w klub. Spadając, Górnik może uszczuplić swój budżet na nowy sezon nawet o 7-8 milionów! Co prawda jest jeszcze jeden mecz, ale nikt nie ma wątpliwości, że wszystko powinno rozstrzygnąć się dziś. W ostatniej kolejce na Roosevelta przyjedzie przebudzona Korona, która jesienią ubiegłego roku strzeliła w Zabrzu pięć goli, nie tracąc żadnego.

Jak pierwsza kobieta
Tymczasem w roli asystenta Wisły pojawi się w Zabrzu Przemysław Cecherz, były współpracownik Marka Motyki. Odszedł on z Górnika zimą, pracę znalazł w Płocku. - Żal, że taki mecz, o taką stawkę w ogóle się odbędzie. Ktoś bowiem z tej dwójki spadnie. Szansę oceniam pół na pół. Lepiej gramy piłką, wygraliśmy ostatni ważny mecz, mamy więcej klasowych piłkarzy. Włożyliśmy mnóstwo sił w spotkanie z ŁKS. Górnik? Za nimi będą kibice, jak muszą to potrafią się zmobilizować. Tak było w meczu z Legią. Jak oglądałem ich mecz w Gdyni, to raczej się nie zmęczyli... Chyba, że podróżą - twierdzi Cecherz, który tak wspomina pracę w Zabrzu. - Przecież nigdy nie zapomina się pierwszej kobiety! Tym jest dla mnie Górnik, gdzie dostałem szansę, a nawet samodzielnie prowadziłem drużynę. Na Roosevelta nie było ostatnio wielkich piłkarzy, ale był zespół, świetna atmosfera w szatni. Wydawało się, że nie można tego popsuć.
Kostrzewa pytany o taktykę mówi: - Jednym meczem nie naprawimy popełnionych błędów przez ostatnie miesiące. Wiem jedno. Jeżeli będziemy zespołem, będzie na boisku komunikacja, odpowiedzialność, oddanie za partnera, to Górnik z ligi nie spadnie – kończy trener zabrzan.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online