Forum
 

Przegląd Sportowy: Przypadkowy zespół

To miała być jesień pachnąca stabilizacją, ale na Roosevelta więcej było zmartwień niż radości. Nie można zbudować silnej drużyny bez pieniędzy, a o tej prawdzie nie wszyscy opiekunowie drużyny chcieli pamiętać. 
Zespół skrojony z dość „przypadkowego materiału” i tak dokonał więcej, niż można się było spodziewać. Efektowna wiktoria nad Cracovią (5:1) czy też ogranie GKS BOT (1:0) to były wyniki, które zadziwiły całą Polską. Ale w Zabrzu częściej słychać było pomruk niezadowolenia, niż radosne reakcje, stąd czarne chmury nad głową Marka Motyki. Pod koniec jesieni, gdy rozbity kontuzjami zespół przegrał cztery mecze z rzędu (wliczając w to pucharową klęskę z Kolporterem) tracąc 11 goli, w klubie zastanawiano się nad przyszłością trenera. Wygrana w Płocku tylko odłożyła w czasie ten trudny temat, bo w ostatnim meczu w Kielcach zabrzanie znowu polegli (2:4).
– To tylko sport, sądu kapturowego nad trenerem nie będzie – twierdzi prezes Górnika, Eugeniusz Postolski. – Do końca tygodnia sztab szkoleniowy przedstawi analizę jesieni i wówczas zarząd będzie mógł ocenić dokonania drużyny i jej opiekunów. Nigdy nie jest tak, by nie mogło być lepiej. Gdybyśmy zdobyli dwa, trzy oczka więcej, wówczas bylibyśmy spokojniejsi. Niepotrzebnie straciliśmy kilka punktów u siebie, zaś na wyjazdach było cieniutko.
Piętą achillesową Górnika była defensywa, która po sezonie zostanie postawiona do raportu karnego. Prawdopodobnie kilku graczy będzie musiało poszukać nowych pracodawców. – W niektórych meczach chłopcy robili koszmarne błędy, gra obronna to była prawdziwa tragedia – przyznaje Motyka, który od początku rozgrywek prowadził prywatny ranking piłkarzy. Obrońcy zajmują w nim dalekie pozycje, więc trudno się dziwić, że teraz nadchodzi dla nich czas rozliczeń. Klinicznym przykładem słabości tej formacji był wspomniany mecz z Kolporterem, w którym defensorzy potracili głowy, powodując swoimi faulami dwa rzuty karne.
Znacznie lepiej prezentowała się środkowa formacja, a duet napastników: Tomasz Moskal – Arkadiusz Aleksander dał się mocno we znaki rywalom. Obaj panowie zdobyli łącznie 8 bramek, zaś ich prawdziwą wartość można było poznać wtedy, gdy w dobrym zdrowiu wybiegali na boisko. Co ciekawe, do grona czołowych strzelców dołączył nominalny obrońca, Artur Prokop, którego szkoleniowiec na powrót przekwalifikował na pomocnika. Efekt – cztery bramki. – Byłbym bardziej zadowolony, gdybyśmy zdobyli więcej punktów. Za dużo w naszej grze było błędów, by można było spokojnie udać się na odpoczynek zimowy – zauważa Prokop.

Na plusie - Tomasz Moskal
W ekstraklasie był zapomniany, jednak znów zwrócił na siebie uwagę. Nie był wyłącznie pasywnym centrem, ustawionym tyłem do bramki rywali. Potrafił rozgrywać piłkę, jak również oddawać zaskakujące uderzenia. Przede wszystkim głową. Zdobył co prawda tylko cztery gole, ale gdyby nie nękające go w drugiej części jesieni kontuzje, z pewnością jego urobek strzelecki byłby bardziej okazały. Jak już wybiegał na boisko, to nie schodził poniżej określonego poziomu.

Na minusie - Jan Cios
Miał być opoką defensywy, a był jednym z jej najsłabszych ogniw. W ostatnim meczu w Kielcach kompletnie się pogubił. Zawinił przy dwóch bramkach, ponadto spowodował rzut karny. To była smutna jesień dla niego. Cios miał pozbierać do kupy obronę, ale kończyło się na dobrych chęciach. Niemal w każdym spotkaniu były błędy w kryciu, jak również przegrane indywidualne pojedynki. Ekstraklasa to dla Ciosa za wysoka półka.

Cytaty rundy
"Zanim Petrescu zabrał swoich zawodników do fabryki kabli, ja wymyśliłem sobie zjazd piłkarzy do kopalni węgla."
Prezes klubu Eugeniusz Postolski.

"Byłem na spotkaniu z kibicami, którzy pytali się, kiedy wreszcie trafię do siatki z wolnego. Szybko im odpowiedziałem."
Artur Prokop po meczu z Cracovią (5:1), w którym zdobył dwie efektowne bramki

"W meczu z Cracovią wróciłem do zespołu i wróciła ze mną muzyka w graniu."
Damian Seweryn

"W młodości biłem się na podwórku, więc ten uszkodzony nos to dla mnie żadna nowina."
Mateusz Sławik po wygranym meczu z GKS BOT Bełchatów, który kończył nie tylko z uszkodzonym nosem, ale także z rozbitym łukiem brwiowym

"Mam takie marzenie, żeby wrócić do Lecha."
Dariusz Stachowiak po nieudanym meczu w Poznaniu (0:2).

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online