Forum
 

Szemoński: Nie jestem grzecznym chłopcem

- Gdyby trzeba było, wypiłbym 11 piw - przyznaje piłkarz Marek Szemoński. W ekstraklasie zadebiutował mając 18 lat. Kibice Górnika Zabrze widzieli w nim następcę Włodzimierza Lubańskiego. Dziś Marek Szemoński (27 lat) gra w V-ligowej Przyszłości Ciochowice. 
- Jak to się stało, że wylądował pan w Ciochowicach?

- Przed rundą jesienną popełniłem błąd. Bez przygotowania poszedłem na testy do Ruchu Chorzów i Piasta Gliwice. Wcześniej prawie rok nie trenowałem. Nie mogłem więc nikogo oczarować swoją grą. Postanowiłem więc teraz spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej. Skorzystałem z oferty Andrzeja Orzeszka, który był trenerem Przyszłości. Mimo że zmienił się szkoleniowiec - jest nim Grzesiek Dziuk - nadal tam gram i trenuję. W końcu Grzesiek też był kiedyś piłkarzem Górnika. Wszystko zostało w rodzinie.

- Wokół pańskiej osoby było głośno nie tylko z powodów dobrej gry na boisku. Mówiło się o zamiłowaniu do zabawy, alkoholu, kobiet!

- Nigdy nie twierdziłem, że byłem grzecznym chłopcem. 99 procent piłkarzy lubi się zabawić i lubi się napić. Mój problem polegał na czymś innym. Czy to w Zabrzu, Łodzi czy Poznaniu. Jak szedłem z drużyną na piwo, to wszyscy zawsze widzieli tylko to, że pije Szemoński. Innych nie widzieli. Później tworzyły się legendy, że wypiłem 10 czy 11 piw.

- Wypił pan tyle?

- Gdyby trzeba było - wypiłbym bez problemu.

- Czy kłopoty z alkoholem były tylko plotką?

- Przyznaję, że po rozwodzie miałem bardzo ciężki okres. Rozstaliśmy się dwa lata temu. Od rozwodu minął już rok. Nie ukrywam, że wtedy miałem dołek. Mam to jednak za sobą.

- Plotkuje się o panu, że ma pan kontakt z zabrzańskim półświatkiem. Mówi się o handlowaniu samochodami.

- Słyszę to po raz pierwszy. Plotki o mnie przyjmuję ze spokojem. Gdybym je wszystkie spisał, powstałaby niezła autobiografia. Nie ukrywam, że znam wielu ludzi w Zabrzu. Nie wnikam w to, czym się zajmują. To ich sprawa. Ja nie będę zawracał sobie tym głowy.

- A czym pan sobie zawraca głowę?

- Niczym.

- Nawet kobietami?

- Mam dość kobiet.

- Gra w V lidze nie przynosi kokosów. Z czego pan żyje?

- Z oszczędności. Przez prawie 10 lat grałem w piłkę w I-ligowych klubach. Był Górnik. Później Widzew Łódź i Lech Poznań. Przez te lata coś niecoś odłożyłem. Niedawno wykupiłem od rodziny dom w Zabrzu. Żyje mi się tu bardzo spokojnie.

- Marzy się panu powrót na ligowe boiska?

- Myślę, że stać mnie jeszcze na to, by zabłysnąć w lidze. Mam dopiero 27 lat. Od kilku miesięcy spokojnie gram, trenuję i przygotowuję się do tego powrotu.

źródło: Super Express



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online