Dlaczego Górnik nie wygrał sobotniego meczu z Widzewem?

Po pierwsze. Obrona Górnika składa się z piłkarzy, którzy często sprawiają wrażenie, jakby po raz pierwszy widzieli się dopiero na boisku. Owszem, nieraz funkcjonuje sprawnie, a jak już zawiedzie to z opresji ratuje drużynę Piotr Lech. W sobotę maszyneria jednak mocno szwankowała, a i zabrzańskiego bramkarza wraz z przedmeczową gorączką opuściły nie tylko siły, ale i szczęście. Fakt - defensywa Górnika jest młoda i ma skromne ligowe doświadczenie. Wniosek jest jednak taki, że Górnik przez jakiś czas płacił więc będzie jeszcze błędami na boisku za radykalną wymianę warty. 
Po drugie. W Górniku wciąż zawodzi druga linia. Już w meczu z Groclinem trener Fornalik przesunął do niej z obrony Kazimierza Moskala. W sobotę ten manewr powtórzył, jednak kapitan gospodarzy po niespełna pół godzinie gry z powodu kontuzji musiał opuścić boisko. Zastępujący go Rafał Niżnik długo chował się w cieniu, a w sumie wciąż nie może się przełamać. Krzysztof Bukalski po dobrym początku sezonu obniżył loty i zniknął ze składu w ogóle.

Po trzecie. Widzew pod wodzą Jerzego Kasalika to nie ten sam Widzew co jeszcze na początku sezonu, nie mówiąc już o tym sprzed roku. Dokonania z Polkowic i z Zabrza (z 0:2 łodzianie wychodzili na prowadzenie 3:2) przypominają i odświeżają znane z lat 80. pojęcie "widzewski charakter". To zaś oznacza nie załamywanie się niepowodzeniem i konsekwentną grę do końca o jak najlepszy wynik.

Po czwarte. Łodzianie mają w swoim składzie Piotra Włodarczyka - gwiazdę, przynajmniej na nasze ligowe warunki. Napastnik Widzewa w Zabrzu wykazał się nie lada instynktem, zdobył dwa gole (mógł jeszcze jednego), na boisku pracował za dwóch.

W tym wszystkim dla zabrzańskich kibiców jest jedna pozytywna wiadomość. Po wielu narzekaniach w sobotę najlepiej w Górniku prezentowali się obcokrajowcy. Najpewniejszy w obronie był Brazylijczyk Felipe, a w ataku Macedończyk Aco Stojkow kilka razy pokazał, że "będą z niego ludzie". Gola co prawda jeszcze nie zdobył, ale Bułgar Makriew też na niego trochę poczekał. Aż się wreszcie doczekał...

źródło: Trybuna Śląska



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online