Forum
 

Ryszard Komornicki: Zawsze kochałem ten klub

Ryszard Komornicki jako piłkarz nigdy w lidze przeciwko Polonii nie grał. W sobotę na Konwiktorskiej stawi jej czoła jako trener Górnika. Podczas oficjalnej prezentacji Górnika w zabrzańskim Multikinie, tuż przed wiosennym sezonem, największe brawa dostał właśnie Komornicki. Wyraźnie wzruszony zdał sobie sprawę, że dla kibiców jest chyba ostatnią nadzieją na lepszy sportowy los ich ukochanego klubu. Jego przyjście do Zabrza niektórzy wiązali z napływem do klubu inwestorów ze Szwajcarii. Sam szkoleniowiec zaprzecza i woli mówić o piłce nożnej. Dlaczego wróciłem?
Zawsze myślałem o tym, żeby zająć się trenerką. Praca menedżera czy sędziego nigdy mnie nie interesowała. Nawet w czasach, gdy grałem w Aarau jako czynny zawodnik prowadziłem zajęcia z najmłodszymi piłkarzami. Potem były kolejne kursy, dokształcanie się, zdobywanie stosownych dyplomów i licencji. Chciałem wrócić do Zabrza, bo tu jest mój klub. Górnik to jedyny w Polsce pierwszoligowy klub, w jakim grałem. Proponowano mi występy m.in. w Lechu Poznań czy Widzewie, ale ja nigdy nie chciałem z Górnika odchodzić. Zawsze kochałem ten klub i kocham go nadal. Teraz nadszedł czas na zwrócenie długu, bo właśnie dzięki Górnikowi cztery razy byłem mistrzem Polski. To z Górnika trafiłem do reprezentacji Polski. Występy w jego barwach zapewniły mi w 1986 roku wyjazd na finały mistrzostw świata. Nigdy tego nie zapomnę.
Jak po latach przerwy podoba mi się polska liga?
Właściwie to… nie wiem. Na początku zagraliśmy zwycięski mecz z Cracovią. Później były trzy tygodnie przerwy. Taka liga to tragifarsa. Wiem, że jest taka pogoda, że klimat się zaostrzył, ale czy w takich warunkach można spokojnie pracować? Proszę mnie oceniać 15 maja – po zakończeniu rozgrywek. Sam nie wiem przed meczem z Polonią, w jakiej dyspozycji jest Górnik… No, może coś tam wiem (śmiech), ale nasza baza treningowa, a właściwie jej brak, mnie załamuje. Trzeba z tym walczyć.
Martwi mnie fakt, że kompletnie zaniedbujemy szkolenie młodzieży. Jak się jakiś kilkunastoletni chłopak pojawi, zaraz ucieka za granicę, zamiast grać kilka lat w polskim zespole pierwszoligowym. W Szwajcarii już dawno posatwiono na prawidłowe szkolenie młodzieży. Reprezentacja gra na najważniejszych imprezach, FC Bassel w ćwierćfinale Pucharu UEFA, FC Thun w Lidze Miostrzów. Sukcesy nie wzięły się z przypadku.
Czego oczekuję od swoich piłkarzy?
Muszą się rozumieć na boisku i poza nim. Powinien ich jednoczyć zasadniczy cel: zwycięstwo w każdym meczu. Na boisku musi być więź, bo bez niej nie ma czego szukać w sporcie. Jeśli każdy zechce się tylko popisywać na swoje konto i będzie myślał jak tu się sprzedać i popisać przed menedżerami, to nic z tego nie będzie. Czasami sobie myślę, że najważniejsze jest zestawienie drużyny, jej zgranie, a nie indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników. Co z tego, że będę miał pięciu wybitnych pomocników, skoro nikt nie będzie chciał biegać.
Czego mnie nauczyli Kostka i Piechniczek?
Starałem podpatrywać się jednego i drugiego trenera. Silne osobowości, choć każdy z nich był trochę inny. Hubert Kostka konsekwentny, twardy i wymagający. Ciągle podkreślał, że jeśli ktoś uczciwie pracuje, to nie musi martwić się o miejsce w pierwszej drużynie i o pieniądze. Antoni Piechniczek w porównaniu z Kostką był większym dyplomatą. Bardzo ciepły czy też ojcowski w kontaktach z zawodnikami. Ale nie brakowało mu też twardej ręki. Potrafił wyegzekwować od piłkarzy wszystko, czego chciał.

źródło: Życie Warszawy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online